Zagubiony syn

Z Altaron Wiki

Anna (siedziba Smoczych Jeźdźców) prosi o odnalezienie jej syna Williama. Wiadomo tylko, że chłopak lubił czytać książki.

15:16 Śnieżynka: hej


15:16 Anna: Witaj, nieznajoma... Przepraszam, że pytam od razu, ale widziałaś może gdzieś mojego syna, Williama?
15:16 Śnieżynka: nie
15:16 Anna: Proszę, pomóż mi i poszukaj go. Albo przynajmniej dowiesz się gdzie jest?
15:16 Śnieżynka: tak
15:16 Anna: Dziękuję ci! Bardzo dziękuję! Mój siedemnastoletni syn, William wyruszył parę dni temu do miasta... Chciał wypożyczyć parę książek... […]
15:17 Anna: […] Do tej pory nie wrócił. Boże, jak ja mogłam mu pozwolić na taką wyprawę! Toż to jeszcze dziecko... Proszę, znajdź go!
15:17 Śnieżynka: pa
15:17 Anna: Żegnaj.

1. Skoro chłopak lubi książki, to powinniśmy najpierw udać się do miejskiej Biblioteki i zapytać bibliotekarza o niego.


15:19 Śnieżynka: hej


15:19 Ksawery: Witam cię, Śnieżynka, w miejskiej bibliotece! W czym mogę ci pomóc?
15:19 Śnieżynka: William
15:19 Ksawery: William, William... Tak, znam tego chłopaka. Wiele razy u mnie bywał, bardzo fascynowały go książki. Bardzo inteligentny i miły młodzieniec. Niestety, od jakiegoś już czasu go nie widziałem.

2. Następnie udajemy się do gildii magów i pytamy o Williama.


15:21 Filius: Dzień dobry. W czym mogę pomóc?


15:21 Śnieżynka: William
15:21 Filius: William, William... Taki młody, bystry chłopiec? Tak? Parę dni temu był u mnie. Spędził cały dzień wertując przeróżne księgi, widać było, że sztuki magiczne naprawdę go fascynują. […]
15:21 Filius: […] Jednak najbardziej zaciekawiła go romantyczna historia Panny Kordianny i Czarodzieja Winkelrieda. Taka pocieszna sztuka teatralna. W każdym razie wyszedł bardzo późno, poleciłem mu, by gdzieś się zatrzymał na noc.
15:22 Śnieżynka: pa
15:22 Filius: Do widzenia, uważaj na siebie.

3. Idziemy do karczmy i wypytujemy Karczmarza.


15:24 Jankiel: Witam. Widziałaś dzisiaj niebo? Było niebieskie? No to jest okazja, żeby się napić! 15:24 Śnieżynka: William 15:24 Jankiel: Tak, pamiętam to imię... Może siedemnastoletni chłopiec, właśnie tak się nazywający, zatrzymał się u mnie parę dni temu. Cały wieczór czytał jedną książkę, widać było, że się nad czymś zastanawia. […] 15:24 Jankiel: […] Rano wstał bardzo szybko, przeanalizował tamtą tablicę z ogłoszeniami przy wejściu, po czym zapłaciwszy, pośpiesznie wyszedł.

4. Udajemy się do Płatnerza w mieście - chłopak tu był zatrudniony.



15:26 Śnieżynka: hej
15:26 Piotr: Witaj Śnieżynka. Poszukujesz może nowej zbroi?
15:26 Śnieżynka: William
15:26 Piotr: Znam tego chłopaka. Jakiś już czas temu przyszedł do mnie chcąc się zatrudnić. Ponieważ pilnie potrzebowałem pracownika, od razu zgodziłem się. Nie żałowałem swej decyzji. […]
15:26 Piotr: […] Pomimo braku odpowiedniej wiedzy chłopak wręcz idealnie wywiązywał się z powierzonych mu obowiązków. Niestety, dosłownie parę dni przed tobą postanowił udać się w dalszą drogę. […]
15:26 Piotr: […] Przynajmniej sam to tak określił. Niestety, nie chciał mi więcej wyjaśnić. Mówił tylko, że ma zamiar odwiedzić jeszcze jubilera... To wszystko, co wiem.
15:26 Śnieżynka: pa
15:26 Piotr: Dziękuję i zapraszam ponownie do mojej pracowni!

5. Teraz lecimy do Jubilera (obok banku)



15:27 Śnieżynka: hej
15:27 Jakub: Witamy w naszym banku, pani Śnieżynka.
15:27 Śnieżynka: William
15:27 Jakub: Dlaczego go poszukujesz?
15:27 Śnieżynka: matka
15:27 Jakub: W takim razie mogę powiedzieć. William zjawił się tutaj jakiś czas temu, wraz z bardzo ładną dziewczyną, co ciekawe - córką sędziego. […]
15:27 Jakub: […] Niestety nie mogę powiedzieć co takiego kupili, gdyż obowiązuje mnie tajemnica bankierska. I tak dużo zdradziłem.
15:27 Śnieżynka: pa
15:27 Jakub: Dziękuję i zapraszam ponownie!

6. Dziewczyna to córka sędziego Neolithu, więc się udajemy do niego ale nic nam nie powie na temat Williama. Schodzimy na dół do kucharza i pytamy o Williama i Marię.



15:29 Śnieżynka: hej
15:29 Tadeusz: Witaj, co cię tu sprowadza?
15:29 Śnieżynka: William
15:29 Tadeusz: Ani słowa więcej. Odejdź.
15:30 Śnieżynka: hej
15:30 Leonid: O, gość państwa sędziów rozmawia ze służącym! Cóż za wyróżnienie dla mej osoby! Chyba, że nie jesteś ich gościem? I tak witaj.
15:30 Śnieżynka: William
15:30 Leonid: Chętnie podzielę się z tobą informacjami, które posiadam... Jednakże będą one ciebie trochę kosztować. Na ile... powiedzmy miedziaków je wyceniasz?
15:30 Śnieżynka: 200
15:30 Leonid: Ech... Poproszę dalsze propozycje...
15:30 Śnieżynka: 220
15:30 Leonid: No dobrze, taka suma mnie zadowala. Jedyna córka pana, wtedy jeszcze doradcy na dworze starosty, Maria, już jako 3-letnia dziewczynka została zaręczona z synem wielmożnego lorda Graiana. […]
15:30 Leonid: […] Miało to być typowe małżeństwo podnoszące status rodziny. Jednak niestety, ona wyrosła na przepiękną kobietę, zaś owy syn... Cóż, wdał się w ojca - toż to idealny przykład kretyna. […]
15:30 Leonid: […] Pomimo tego oraz pomimo awansu pana na sędziego Neolitu, państwo nie zmienili swej decyzji. Niedawno Maria poznała Williama, od razu było widać, że jest coś pomiędzy tymi dwojga. […]
15:31 Leonid: […] W momencie, gdy rodzice zabronili jej widywać chłopaka, przesądzili swój los. Parę dni później zniknęła wraz z nim. Wydaje mi się, że wzięli potajemny ślub i pospiesznie opuścili miasto. To wszystko, muszę wracać do pracy. Coś jeszcze?
15:31 Śnieżynka: pa
15:31 Leonid: Do następnego razu.

7. Lecimy do Zakonnika udzielającego śluby (Duchowni).



15:33 Śnieżynka: hej
15:33 Brat Michał: Witaj w domu Bożym, córko. Oto kaplica Dugiona. W czym mógłbym ci pomóc?
15:33 Śnieżynka: William
15:33 Brat Michał: Szukasz więc informacji o tych młodych... Nie wiem, czy mogę ci zaufać, ale w tej kwestii masz chyba szlachetne intencje. […]
15:33 Brat Michał: […] Jakiś czas temu pojawił się u mnie William z kobietą, której na imię jest Maria, z dość nietypową prośbą. Otóż chcieli wziąć natychmiast ślub. […]
15:33 Brat Michał: […] Mimo braku przygotowań duchowych z ich strony, w ramach wyjątku postanowiłem przychylić się ich prośbie, gdyż najwyraźniej miłość pomiędzy nimi była ogromna. […]
15:33 Brat Michał: […] Po ceremonii, wyraźnie szczęśliwi, szybko opuścili tę kaplicę. Przed wyjściem poprosili mnie jeszcze o kawałek papieru i pióro. Nie wiem niestety, w jakim celu były potrzebne im te przedmioty.
15:33 Śnieżynka: pa
15:33 Brat Michał: Idź w pokoju.

8. Kolejny przystanek to Poczta.

15:35 Śnieżynka: hej


15:35 Rufus: Witam, witam. W czym mógłbym pomóc?
15:35 Śnieżynka: William
15:35 Rufus: William... Maria...? Na miłość boską!!! Jak mogłem zapomnieć! A nie mam teraz czasu... Mogłabyś coś dla mnie zrobić?
15:35 Śnieżynka: tak
15:35 Rufus: Udaj się z tą przesyłką do matki Williama, Anny. Miałem to zrobić już dawno, ale zwyczajnie zapomniałem... Masz tu 2 srebrniki jako podziękowanie ode mnie.
15:35 Śnieżynka: pa
15:35 Rufus: Dziękuję za skorzystanie z usług miejskiej poczty!

9. Zanosimy Annie list.

15:36 Śnieżynka: hej


15:36 Anna: Witaj! Masz już jakiekolwiek informacje o moim synu, Williamie?
15:36 Śnieżynka: tak
15:36 Anna: Dziękuję ci bardzo! Pozwól, że przeczytam. ... ... Czy to prawda, co on...? ... To naprawdę ujmujące. Sądzę, że po takich przygodach mój kochany syn sobie poradzi. […]
15:37 Anna: […] Nie mogę cię tak zostawić. Dużo się napracowałaś i to całkiem bezinteresownie, nie licząc na nagrodę od biednej służącej... […]
15:37 Anna: […] Ktoś taki, jak ty, powinien być Smoczym Jeźdźcem. Oczywiście nie mam tutaj nic do powiedzenia, ale mam wszystkie klucze. Powiem ci, jak się dostać do pokojów odpoczynkowych na parterze. […]
15:37 Anna: […] Znalazłam jeszcze... Coś takiego. Wierz mi albo nie ale z nieba mi spadło! Dosłownie. Nie wiem co to dokładnie, ale widziałam Jeźdźców noszących takie na szyi. Myślałam, że właściciel się zgłosi, jednak nie przyszedł. Weź więc. Tylko tyle mogę zrobić. Dziękuję raz jeszcze!
15:37 Śnieżynka: pa
15:37 Anna: Żegnaj.